Stara-nowa kuchnia – malowanie szafek i płytek ceramicznych

Stara-nowa kuchnia? Bez problemu! Wystarczy malowanie szafek i płytek ceramicznych. Metamorfoza kuchni nigdy nie była tak prosta. Jeśli wydaje Ci się, że Twoja kuchnię może uratować tylko generalny remont za miliony monet to jesteś w błędzie.

Moja kuchnia to jeden z moich domowych demonów. Biorąc pod uwagę, że pierwsze pomieszczenie jakie widzę po wstaniu z łóżka to właśnie kuchnia – musiałam coś z tym fantem zrobić. Od metamorfozy minęło już ponad 2 lata, ale jakoś się nie złożyło żeby Wam to tutaj pokazać więc kolejny lockdown to idealny moment. No i dzięki temu, że trochę czasu już minęło mogę z czystym sumieniem napisać jak sprawdziły się farby, których wtedy użyłam.

Malowanie szafek i płytek. Metamorfoza kuchni.

Po pierwsze zlikwidowałam to co wkurzało mnie najbardziej – wiszące szafki. Niepraktyczne, mało funkcjonalne, totalnie zaburzające przestrzeń – do dzisiaj czuję w ciele te ciarki kiedy ściągałam ważącego chyba tonę narożnikowego kolosa. Po drugie przemalowałam słonecznie-żółte ściany na biało, położyłam fototapetę co już wcześniej widzieliście we wpisie Tapeta w kąciku jadalnym. Za jakiś czas dołożyłam trochę granatu i przy okazji pierwszego lockdownu odnowiłam starą szafę po pradziadkach. Najważniejsza jednak była kuchenna zabudowa i płytki. Najchętniej wywaliłabym to wszystko i skuła ale jak się nie ma co się lubi…

Do malowania szafek użyłam farby V33 dedykowanej do mebli kuchennych. Tylko nie maluj mebli z płyty bo będziesz żałować powiadali. Jedyne czego żałuję, to że nie zrobiłam tego wcześniej. Konsystencja była rewelacyjna i malowanie to był na serio pikuś. Dzisiaj po ponad 2 latach to co mogę powiedzieć to przede wszystkim trwałość. Generalnie trzyma się rewelacyjnie i szafki wyglądają jak tuż po malowaniu. Nic nie schodzi, nie łuszczy się i totalnie nie wygląda to na malowaną powierzchnię. Do malowania użyła wałeczka flokowego i chyba jedynym problemem było odkręcenie wszystkich drzwiczek, rączek i zawiasów. Malowałam 2x i to uważam za wystarczające.

Jeśli chodzi o płytki to dużo w tym temacie pisałam przy okazji metamorfozy łazienki. Znajdziecie na ten temat aż 3 różne wpisy. Jak się do tego zabrać, efekty metamorfozy oraz spostrzeżenia po dłuższym czasie użytkowania mówiące czy w ogóle warto się do tego zabierać. Podobnie jak w przypadku szafek i łazienki do płytek w kuchni użyłam farby V33. Głównie dlatego, że w tamtym czasie farby renowacyjne to była nowość i niewiele firm miało je w swoim asortymencie. Malowanie przebiegło bez większych przeszkód, jednak po czasie mam ogromne zastrzeżenia do powłoki tuż przy płycie gazowej. Pod wpływem ciepła farba ma tam bardzo dziwną strukturę i ciężko jest utrzymać ten fragment w czystości – wiadomo, gotowanie, tłuszcz itd. Ale mimo wszystko jak na koszty i stan wizualny po tak długim czasie, nadal będę upierać się że warto.

W miejscu narożnikowego kolosa zawiesiłam drewniane półeczki, na których stanęły herbaty, kawy i zioła w słoikach z naklejonymi etykietami. Na zdjęciach widać jeszcze stół, który również potraktowałam farbą do mebli. Przyszedł do nas z ogrodu na chwilę ponieważ szklany poprzednik rozsypał się w drobny mak – ale został na dużo dłużej… W związku z tym, że ogrodowy skarb był dość niski pasowały do niego jedynie krzesła ze starej kamienicy i ławka z ogrodu. Dzisiaj po tym szalonym zestawie pozostało wspomnienie co bardzo cieszy mnie i moje wiecznie poobijane kolana. Kuchnia stała się lekka, a ja pozbyłam się wielu niepotrzebnych rzeczy.

Jedno jest pewne – jeśli nie możecie patrzeć na swoje kuchnie a generalny remont jest daleko poza Waszym zasięgiem to na serio warto! Malowanie szafek i płytek ceramicznych jest na serio bardzo proste i każdy poradzi sobie z tym bez problemu.

Przed
Malowanie szafek i płytek. Metamorfoza kuchni.
Malowanie szafek i płytek. Metamorfoza kuchni.
Malowanie szafek i płytek. Metamorfoza kuchni.

2 thoughts on “Stara-nowa kuchnia – malowanie szafek i płytek ceramicznych”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.