Retro salon z geometrią

Lubię kolory i bibeloty, ale lubię też pewną czystość i prostotę. Jeśli wydaje Ci się, że niemożliwe jest połączenie tych miłości to zajrzyj do mnie. Przywita Cię retro salon z geometrią.

Co jakiś czas mam w sobie nieodpartą chęć oczyszczania. Jako sentymentalny zbieracz, znoszę do domu wszystko od patyka znad morza, po kamyczek z gór, bilet metra, ulotki, magnesy i dziesiątki innych rzeczy, które mają mi przypominać o tym co było. Ale niestety nie jestem tylko zbieraczem wspomnieniowym. Chowam kartoniki, materiały, sznurki, pudełka – wszystko w imię wyższych celów bo przecież kiedyś na pewno się przyda. I ostatnie zbieractwo – to co kiedyś przerobię – meble, lampy, skrzynki, wazony…. ta lista nigdy się nie kończy. No i średnio raz na 2 lata wpadam w szał – nie mam już miejsca w kantorku, w szafach, pod łóżkiem i zaczynam oczyszczać. Wyrzucam, oddaję, sprzedaję – proces pożegnań zazwyczaj jest bardzo bolesny ale jakoś się udaje. I jest w porządku do pierwszej wpadki pt. potrzebuję coś na już, na teraz – ale nie mam bo wyrzuciłam. To wtedy zapala się znowu lampka, że trzeba chować wszystko – i to wtedy proces zbierania rusza od nowa. O swoim zbieractwie i walce z nim pisałam już w artykule Zbieractwo – kiedy przedmioty zaczynają rządzić naszym życiem.

Moje pomieszczenia zaczęły przypominać komis meblowy. Brak wolnego skrawka podłogi przy ścianach przerażał mnie i irytował. Przestrzeń zaczęła się gwałtownie kurczyć, a słońca wpadać zaczęło jakby mniej. Do oczyszczenia wnętrza skłoniła mnie współpraca z Slf24.pl i nowy narożnik. Poprzedni granatowy zmienił miejsce zamieszkania i wyjechał do pracowni Craft Room, a u nas zawitała oliwka. Bardzo podobny w formie aczkolwiek dzięki węższym bokom, guzikom i drewnianym nóżkom wprowadził iście retro klimat. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Idealnie dogadał się z wełnianym dywanem znalezionym w zeszłym roku gdzieś pod płotem. Ścianka za telewizorem zmieniła granat na zieleń, a skoro już wyciągnęłam farby i pędzle to machnęłam półkole i prostokąt. Idealnie! Kolorowe retro zrównoważyła oczyszczona przestrzeń i geometria. Wszystko zdaje się ze sobą współgrać i nawet kobaltowa komoda mi nie przeszkadza choć początkowo miała zmienić kolor. Musztardowy fotel wygląda jakby przywędrował z przeszłości, ale to zmyłka. To także mebel od Slf24.pl – od lipca mieszkał w Craft Roomie, ale tutaj pasuje znacznie bardziej.

To dopiero początek oczyszczania przestrzeni – nie pozbywam się wszystkiego na raz, powolutku. Powoli dojrzewam do pozbycia się lub przynajmniej zmiany miejsca dla dziadowej szafy, którą kocham całym sercem jednak zasłania wpadające do salonu światło, a że ładuje się na promienie słoneczne to sami rozumiecie. Myślę nad rozszerzeniem lub podwyższeniem biblioteczki bo brakuje nam już miejsca na nowe książki (a to jedyne czego nigdy się nie pozbędę). W każdym razie przyzwyczajam się do myśli , że do wiosny przestrzeni w każdej szafie i każdym kącie będzie znacznie więcej. A na razie patrzę na mój retro salon z geometrią i myślę nie skromnie, że fajnie to wyszło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.