Warsaw Home 2017 – targi wnętrzarskie

Warsaw Home – międzynarodowe targi wnętrzarskie gdzie spotykają się architekci, projektanci wnętrz, miłośnicy designu, duże firmy i małe manufaktury. Jeśli wnętrza są dla Ciebie czymś więcej niż tylko metrażem do mieszkania to jest to miejsce, które powinno być na Twojej liście obowiązkowych wycieczek.

 

6-8 października stolicą designu była Warszawa – to właśnie do stolicy zjechało kilkuset wystawców by na 3 halach zaprezentować swoje produkty i usługi. Oczy świeciły się mi jak kryształki. Chciałam chłonąć tkaniny, formy, kolory i strukturę wszystkiego. Rozmowy z twórcami, dystrybutorami i jednym słowem chodzącymi inspiracjami to sama przyjemność. Najbardziej serdeczni są twórcy rękodzielnicy, właściciele małych firm, manufaktur, którzy w trakcie rozmów zarażają swoją pasją. Poznajesz nie tylko dzieło ale samego artystę i historię, która jest bezcenna. To się czuje i widzi kiedy ktoś oddaje swojej pracy całe serce i poza chęcią sprzedania i pokazania produktu chce po prostu podzielić się częścią swojego życia. Targi Warsaw Home obfitowały w takich właśnie wspaniałych ludzi. Nie sposób opisać wszystkich i pokazać.

Gdybym miała podsumować szybko tegoroczne trendy to zdecydowanie tryumfy święci glamour czy jak kto woli styl nowojorski. Niklowane lampy, świeczniki i elementy mebli przykuwały uwagę nawet takich jak ja czyli miłośników natury i drewna. Ze mnie to taki typ co zamieszkałby najchętniej w leśniczówce, ale potrafię docenić piękno innego stylu. Na oklaski zasługuje z całą pewnością stoisko Primavera Home. Cudownie skomponowane wnętrza, które mimo luksusowego charakteru wcale nie traciły na przytulności. Granatowe, pikowane wezgłowie… brak słów – cudowne. Tapeta ze złotym geometrycznym wzorem…już bym ją wkomponowała u siebie. Kolejnym wystawcom dla miłośników luksusu to Novelle. Pewnie w ogóle bym tam nie zajrzała gdyby nie złoty goryl i cudowne szafy. Okazało się, że takich perełek jest tam więcej. Uwielbiam łączyć style, bawić się tym i nie miałabym problemu by złote geometryczne lustro zestawić ze swoja prl-owską szafką w łazience. No i te buldożki – duże, małe, czarne i złote, matowe i lśniące – buldogi w każdej postaci. Trend na miarę flamingów i liści monstery. I tutaj buldoga również nie mogło zabraknąć.

Kocham plakaty, kocham prl, kocham stare kino – nie mogłabym nie zatrzymać się na dłużej właśnie przy takim stoisku – Grafiteria. Miło porozmawiać z kimś kto podziela pasję nie tylko o samych plakatach, ale o ich twórcach, jaką kreską się charakteryzowali i o samych filmach. Pewnie gdybym tylko miała pieniądze i wolne ściany to zapełniłabym je takim właśnie plakatami.

Zielona Wrona i W ogrodzie zaprezentowały cudowne lasy w słoiku czy jak wolicie ogrody w szkle. Choć sama mam już zrobienie takiego cuda za sobą to podejrzałam jakby tu ładnie i sprytnie przykryć mój słoikowy raj.

Bardzo fajnie swoje stoisko zaaranżowała DaWanda, a walizka z królikami gdyby tylko mogła powędrowałaby ze mną do domu. Choć oczywiście na piękno stoiska zapracowały głównie rączki zdolnych osób, dla których DaWanda jest kanałem na dojście do swoich klientów.

Jeśli podobnie jak ja kochasz wełnę oraz kolory to koniecznie klikajcie w link – Wool Design. Osoba, która tworzy to miejsce to architekt z pasją do wełny i dziergania. W asortymencie znajdziecie jednak nie tylko wyroby właścicielki ale także pledy i koce szwedzkiej marki Klippan. Doznania dotykowe nie do opisania, wzrokowe – zobaczcie sami na zdjęciach.

Dłuższą rozmowę nawiązałam również z niezwykle miłym Panem z Maszyna Kreacji. Cuda tworzone ze sklejki takie jak lampki, tabliczki, pudła na zabawki już widzę oczyma wyobraźni w pokoju Milli po zmianach. Jednak jest jeszcze coś. To czy dana marka utkwi nam w pamięci zależy od wielu rzeczy. Po powrocie do domu przeglądałam dziesiątki katalogów, ulotek i wizytówek – było tego dobre kilka kilogramów makulatury. Biorąc do ręki wizytówkę Maszyny Kreacji pomyślałam, że jest prosta i bardzo minimalistyczna – kiedy po chwili odwróciłam by zobaczyć czy jest na niej coś jeszcze na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Z drugiej strony było jedno proste zdanie – Pan z brodą od sklejki.  Mistrzostwo! To sprawiło, że nie tylko od razu przeniosłam się w wyobraźni na tamto stoisko, ale produkty i sam ich twórca zapadną w mojej pamięci na długo.

Korek nie kojarzył mi się dobrze jednak od spotkania na stoisku Bee Design moje uczucia do niego zaczęły się zmieniać. Korkowe panele o ciekawym kształcie i strukturze przyciągnęły moją uwagę i biorąc pod uwagę jego naturalne pochodzenie i świetne właściwości zaczęłam myśleć o nim więcej.

Jeśli szukasz idealnego domku dla lalek to mogę ci podpowiedzieć, że takie powstają w Oloka-gruppe. Idealne wymiary, idealny design i nawet akcesoria są super. Do tego laleczki przypominające pionki szachowe, które dzieci dowolnie mogą zmieniać za pomocą dorysowania np. uśmiechu. Proste a zarazem wyjątkowe produkty tworzone przez niezwykłych ludzi, którzy wybrali slow-life i projektują zabawki odpowiadając na potrzeby własnych dzieci. Uwielbiam biznesy z historią.

PlanB znałam z internetu – kiedy podeszłam chciałam podotykać to co widziałam tylko na ekranie monitora. I muszę przyznać, że w rzeczywistości wygląda to wszystko jeszcze lepiej.

Były stoiska obok, których wystarczyło mi przejść i rzucić okiem, ale były takie gdzie jak psychopatka wchodziłam i macałam ile się dało. Handicraft oraz Pres-bois – piszę o nich razem bo tak się składa, że ich stosika usytuowane były obok siebie a po drugie miłują się w drewnie.  Pierwsza firma to cudowne ogromne stoły – kiedy zobaczyłam wielki plaster, mający co najmniej 140 cm średnicy prawie zemdlałam. Cudowne naturalne blaty bez skazy lakierów i innych świństw. Druga firma skradła moje serce szafkami z pnia, szkatułami i pieńkami. Wykończenie na mistrzowskim poziomie. Zapach drewna unosił się w powietrzu.

Artystyczna Manufaktura tworzy meble na indywidualne zamówienie. Nie znajdziesz tam gotowych szablonów, ale za to znajdziesz materiały wysokiej jakości, stolarzy z wieloletnim doświadczeniem oraz projektantów prosto z ASP. Ponadto poszerzyli swoją ofertę o ciekawe dodatki, które można nabyć w sklepie on-line aminteriors.pl – jest tam takie cudowne lustro, które widziałabym w swojej łazience dlatego wiem 😉

Każdy kto ma w sobie odrobinę szaleństwa obowiązkowo musi zajrzeć do KARE. Na targach ich sporych rozmiarów stanowisko przykuwało uwagę – moją szczególnie żółta szafa. Jak wiecie jestem miłośnikiem białych wnętrz z mocnym akcentem.]

Wood and Paper – zatrzymałam się bo najpierw zobaczyłam świetny stołek z otworami na klocki, który może być stolikiem, zabawką lub taboretem. Potem weszłam głębiej i przepadłam – wzornictwo lat ’60 i wysoka dbałość o każdy element. Jeśli do tego dołożymy ludzi z pasją i intarsje to chyba już sami rozumiecie dlaczego ich pokochałam.

Jeśli chodzi o lampy to zdecydowanie stawiam na CablePower oraz drewniane modele Italux.

Gdybym miała wybrać aranżację, która wygrałaby te targi to z całą pewnością byłoby to stoisko Miloo – butelkowa zieleń, leśne akcenty, złote lustra – choć nie czułabym się dobrze mieszkając w takim wnętrzu na stałe – patrzeć na nie mogę godzinami.

Uwagę zwróciły również Vox, BlackRedWhite, Tabanda czy Vardensanden i Barlinek i wiele innych, ale tak jak pisałam nie sposób powiedzieć tutaj o każdym.

Co jeszcze przywiozłabym z targów gdybym mogła? Zdecydowanie byłaby to lampa i stojak na winyle od Woody-woody, kilka albumów o designie od Bookarest, sześcio-palnikową retro kuchnię od Falcon i lodówkę Smeg 😉

Ponadto targi obfitowały w ciekawe prelekcje i konferencje. Można było posłuchać o odwadze polskich projektantów, trendach na najbliższą dekadę czy ergodesignie i łazienkach przyszłości.

Zapraszam do fotograficznej wycieczki po targach Warsaw Home 2017 – przepadnijcie razem ze mną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.