Rewolucje na kwarantannie cz 3

Izolacja sprawia, że rewolucje na kwarantannie to już prawie cykl. Z czeluści szaf wygrzebałam dodatki, resztki farb i jeżdżę meblami we wszystkie strony. No bo jak nie teraz to kiedy?

Trochę to smutne, że musieli ogłosić na świecie pandemie wirusa, żeby w końcu zużyć resztki farb, dać drugie życie starym dodatkom i zrobić metamorfozy szaf, które czekały na to miesiącami. Nawet już Wam nie wyliczam ile w tym czasie ogarnęłam innych rzeczy, które leżały latami. Od segregacji zdjęć, po porządki w bibliotece i na kompie. Zastanawiam się jakby to było gdyby sytuacja nie zamknęła nas w domu? Jak ja bym żyła bez ogarnięcia tego wszystkiego? No nie mam pojęcia…

SALON

W salonie zawitała w końcu dziadkowa szafa na kanistry z ropą – jeśli nie wiecie o co chodzi to oznacza, że nie widzieliście wpisu gdzie szafa ta i jej historia gra główną rolę. Ale na lekcje historii nigdy nie jest za późno więc zmykajcie => TUTAJ.

Ale szafa to nie jedyna zmiana w salonie. W końcu udało mi się trochę przemeblować i spełniło się moje marzenie, żeby tłem kanapy stała się drewniana ściana z galerią. W galerii póki co spokój i zmian brak, ale za to ścianka tv odmieniła się całkowicie. W związku z tym, że została granatowa farba z dawnego remontu w pokoju Kacpra trzeba było ją wykorzystać. Za telewizorem jest znienawidzona przeze mnie wypustka z okienkiem tudzież wnęką na cholera wie co. Pomalowałam tą wypustkę granatem a okienko zakryłam grafikami, które wcześniej wisiały po przeciwnej stronie i teraz znalazły by się za szafą. Poza tym, że lepiej ogląda się filmy kiedy telewizor jest na ciemnym tle to kompletnie zapomniałam już o wnęce która jest nad nim. Salon zyskał przestrzeń więc nie muszę przestawiać mebli kiedy chcę poćwiczyć lub kiedy Milla tańczy. Biblioteka jest lepiej wyeksponowana i przy okazji zrobiłam w niej porządki. Salon wygląda jak nowy i od razu milej się w nim przebywa.

KUCHNIA

Do kuchni nie tylko wjechała nowa-stara szafa, również po dziadku, ale przy okazji zamachnęłam się wałkiem z granatową farbą. Pomalowałam kawałek ściany nad lamperią dzięki czemu galeria jest bardziej widoczna i dużo lepiej się prezentuje. Zanim zadacie milion pytań o szafkę to odsyłam Was do wpisu, w której ta staruszka była bohaterką. Wskakujcie koniecznie => TUTAJ i zobaczcie jak bardzo została odmieniona. Skoro już szalałam z pędzlem maczanym w trawiastej farbie kiedy malowałam szafę w salonie to i ławce kuchennej się oberwało. W końcu i kuchni zyskała zielony kolor, który ciężko było mi tam przemycić. Oczywiście jest to przejściowe bo mam ogromną nadzieję jeszcze w w kwietniu wymienić ten ogrodowy niski stół na jakiś bardziej ludzki i wtedy ławka również się z kuchnią pożegna. Póki co cieszy oko. Do ego kilka dodatków z innych kątów domu jak stary zegar, kubeczki, kwiatek i jest – niby po staremu a jednak inaczej.

SYPIALNIA

Na temat sypialni nie będę się wiele tutaj rozpisywać bo zaprezentowałam ją w ostatnim wpisie. Wystarczyło kilka dodatków, które w domu już się znajdowały by to wnętrze zupełnie się odmieniło. Jeśli masz stare słomkowe kapelusze, walizki lub inne szpargały w łatwy sposób możesz sprawić, że wnętrze nabierze innego klimatu. Zajrzyj do ostatniego wpisu i sprawdź to => TUTAJ.

Pamiętaj – ograniczenia są tylko w Twojej głowie. Założę się, że każdy z nas ma w swoich domach coś co można odświeżyć, całkiem odmienić czy przestawić. Czasami jeden dodatek sprawia, że przestawiony w inne miejsce tworzy zupełnie nowy klimat. Moje rewolucje na kwarantannie to nie tylko to co widać na zdjęciach – poza tym co już zrealizowałam rewolucja dokonała się w mojej głowie, a mój notes zapełniły pomysły na kolejne zmiany – od pokoi dzieci, po łazienkę i ogród. To oznacza, że nawet kiedy ta izolacja skończy się na dobre – to jej skutki będą się jeszcze tutaj na blogu ciągnąć :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.