Mały korytarz – metamorfoza

Nasz mały korytarz to przechodnie, niezbyt duże i ciemne pomieszczenie z szafą. Trudny orzech, ale do zgryzienia – pokażę Wam jak uporałam się z tą metamorfozą i jak po zmianie prezentuje się mały korytarz.

O tym by odmienić to pomieszczenie nie będące tak na serio pomieszczeniem, a jedynie przejściem między dwiema integralnymi częściami domu  myślałam od dawna. Przechodząc tamtędy setki razy każdej doby z kuchni do salonu, z salonu do łazienki, kursując z sypialni dzieci do naszej. Nie da się przejść obojętnie – tym bardziej, że widać było całość z salonu co utrudniało mi np. wykonanie satysfakcjonujących zdjęć salonu z niektórych miejsc. To małe miejsce pomiędzy łazienką, z której przemiany jestem tak dumna i którą kocham oglądać a salonem, który jest centrum mojego wszechświata nie pozwalało spać spokojnie.

Wiedziałam, że ma być biało i jasno. Miesiącami zastanawiałam się jak to ugryźć by nie połamać sobie zębów – w końcu się udało.

SZAFA

No dobra – pewnie zapytacie skąd pomysł na szafę w takim kolorze. Nie uwierzycie… gdybym nie znała prawdy sama bym sobie nie uwierzyła. Otóż najpierw był pomysł na bordowe ściany, a potem kiedy wybierałam szafę wybrałam kolor, który pasowałby do ściany. Na serio przez myśl chyba mi wtedy nie przeszło, że kolor ściany przecież mogę sto razy zmienić. Może myślałam, że to już tak na zawsze, że nigdy nie zmieni mi się gust. A może po prostu myślałam, że będę tak zajebiście bogata, że sobie po prostu zmienię szafę. Cokolwiek to było myliłam się… No więc przyszła pora na to by szafę odmienić. I tak bordowy potwór zmienił się w lekką szarą szafę. Do jej pomalowania użyłam farby Liberon w kolorze szarym. 

ŚCIANY

Bez zastanowienia pomalowałam ściany i sufit białą farbą cały czas mając w myślach fakt, że muszę gdzieś wkomponować jakiś kolorek. Jednak kiedy zrobiło się tam jaśniutko postanowiłam zrezygnować z koloru na ścianach. Biała baza przy tak małym pomieszczeniu to podstawa. Nie dość, że wydaje się bardziej przestronne to mam wrażenie, że zawsze jest tam czysto.

PODŁOGA

Po eksperymencie w salonie wiedziałam, że malowanie paneli nie jest dobrym pomysłem. Więc jeśli wymieniałam podłogę w salonie to zapędziłam się także tutaj, do”przechodka” jak nazywam ten korytarzyk. To ciekawe swoją droga zjawisko bo tak jak całym sercem kocham białe podłogi tak deklaruję, że jak będę bogata i dojdzie do całkowitej rozpierduszki wnętrz lub może przeprowadzki to podłogi nigdy w życiu nie będą białe.

DRZWI

To była doskonała okazja żeby w końcu zająć się drzwiami także od strony łazienki – i znowu rozkmina – biel, czerń a może zieleń. Padło na biel i to była kolejna dobra decyzja wnętrzarska. Do pomalowania drzwi użyłam tradycyjnie niezawodna farba V33.

DODATKI

Stara belka leżała od lat w stercie desek. Oczyściłam ją i zawisła na 3 drewnianych wspornikach tworząc unikalną półkę. Na ścianie zawisło boho lustro mojego autorstwa, na któreprzpis znajdziecie w kolejnym wpisie. Elementami dekoracyjnymi stały się tutaj dwie rzeźby wykonane przez mojego tatę. Chłopek-roztropek ma około 40 lat, baba została dorobiona do towarzystwa około 15 lat temu. I tutaj potwierdza się zasada, że jednak faceci starzeją się znacznie lepiej niż kobiety. Chciałabym także z czasem wkomponować gdzieś tutaj stare narzędzia mojego pra-dziadka Bolesława i dłuta mojego taty. Mam do tych przedmiotów straszny sentyment, dlatego chciałam by znalazły swoje miejsce w domu. Dlatego też swoje miejsce znalazł tam stary gramofon Bambino, który dała mi babcia. W ten sposób mam tam swój kolor bez paćkania ścian. W drugim narożniku stanął drapak, z którego po kilku latach koty korzystają sporadycznie aczkolwiek korzystają więc żal się pozbyć.

No i jak się Wam podoba? Ja tam jestem zachwycona – i w końcu idąc przez ten mój ‚przechodek’ zatrzymuję się na chwilę i rozglądam z uśmiechem.

Tak było… a jeszcze wcześniej czyli przed beżem ściany były bordowe….. masakra!

A tak jest!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.