Holenderskie ogrody Keukenhof

Kwiaty… uwielbiam te w ogrodzie, donicach i wazonach. Choć pojęcie o nich mam dosyć marne, a małżonek zwykł mawiać, że potrafię uśmiercić wszystko co zyskało miano rośliny – to wciąż próbuję i szukam sposobu na to, by kwiaty mimo wszystko mnie otaczały.

 

OGRODY KEUKENHOF – HOLANDIA

Gdzieś między Amsterdamem, a Hagą w urokliwej miejscowości Lisse jest zaczarowany ogród. Zaczarowany bo każdego roku rozkwita w nim ponad 6 milionów tulipanów, hiacyntów, narcyzów i innych cudownych kwiatów. Ten ogród to 32 hektary powierzchni zaaranżowanej tak cudnie, że nie sposób nie powtarzać co krok „jak tu pięknie”. Zapach unosi się w powietrzu i sprawia, że mimo tłumów człowiekowi robi się po prostu błogo. Keukenhof tłumacząc na język polski to ogród kuchenny. Skąd ta nazwa? Proste – dawniej tereny te należały do księżnej Jakoby z Bawarii, która spędzając tam większą część czasu uprawiając zioła. W 1830 roku architekt zieleni Zocher stworzył podstawę dla dzisiejszych ogrodów a w 1949 roku postanowiono stworzyć tutaj wystawę kwiatów. W ten sposób powstały ogrody, które każdego roku odwiedzają setki tysięcy turystów.

Każdy amator kwiatów, zarówno ten początkujący jak i ten, który posiada już jakąś wiedzę w tym zakresie znajdzie w tym miejscu setki pomysłów i inspiracji na zagospodarowanie przydomowych rabat, tarasów, alejek czy parapetów. Nie wiem co zachwyciło mnie najbardziej, bo co kilka metrów wydawało mi się, że już nic piękniejszego zobaczyć nie mogę.  Z jednej strony dywany kwiatowe stworzone z tulipanów i innych cebulowych roślin a z drugiej cudowne donice, kompozycje w koszach, kwiaty wypływające z chodaków i aranżacje kwiatowe czasem bardzo zaskakujące.

Na chwilę można było zatopić się w latach ’79 i zostać „dzieckiem kwiatem” lub podziwiać sztukę otoczoną kwiatami. Aranżacje, które znajdowały się w pomieszczeniach doprowadzały do zawrotów głowy jeszcze z jednego powodu. Wyobraźcie sobie zapach tysięcy kwiatów skumulowany pod dachem.  Oglądając i chłonąc wszystko dookoła wiedziałam, że chciałabym przenieść wiele z tych pomysłów do swojego domu i ogrodu. Cudowne wielkie donice wyłożone tradycyjną holenderską porcelaną urzekły mnie tak bardzo, że postanowiłam zacząć skupować w sklepach ze starociami ciekawe talerze, filiżanki i wazy. To właśnie wyróżnia Keukenhof – przyroda łączy się tam ze sztuką. Wśród cudownych rabat znajdziecie rzeźby holenderskich artystów, które stały się już stałym elementem ogrodów. Oglądać możecie także wystawy czasowe malarstwa czy fotografii, a co chwila zaskakuje nas harmonijna muzyka. Każdego roku ogrody mają jakiś temat przewodni – w tym roku jest to „Dutch Design” czyli Holenderskie Wzornictwo.

Chyba najbardziej smuci mnie fakt, że wystawy kwiatów w pawilonach zmieniają się niemal co tydzień, a to oznacza, że trzeba by było zamieszkać wiosną w pobliżu. Pod koniec sezonu można podziwiać wystawę ponad 300 gatunków lilii. Bardzo żałuję, że nie udało nam się zobaczyć pawilonu ze storczykami, bo jak się można domyślić zapewne wyglądały imponująco. Jednak na tak wielkim obszarze, mając ograniczony czas nie sposób zobaczyć wszystko. Możesz zwiedzić ogrody na własnych nogach, wypożyczyć rower, popłynąć „cichą łodzią” lub unieść się znacznie wyżej i obejrzeć ogrody z lotu ptaka siedząc na pokładzie oryginalnego samolotu Dakota.

Na terenie ogrodów możecie zakupić pamiątki, cebule kwiatów, zjeść coś prawdziwie holenderskiego prosto z samochodowej budy lub posłuchać światowych hitów wprost z wielkiej katarynki. Jeśli jednak macie w planie zwiedzić coś więcej to darujcie sobie zakupy w ogrodach – niestety większość jest dwa a nawet trzy razy droższa niż np. na targu w Amsterdamie. Toalet jest tyle, że mimo długiej kolejki idzie to wszystko mega sprawnie podobnie jeśli chodzi o jedzenie. Jedno jest pewne – warto tam być choćby przez chwilę, warto zobaczyć, warto powąchać. Ogrody zapadną w mojej pamięci a wiele pomysłów jakie stamtąd przywiozłam wykorzystam w swoim otoczeniu i oczywiście będę dzielić się wszystkim tutaj.

 

OSKAR – BIURO PODRÓŻY

W podróż wyruszyłyśmy z Biurem Podróży Oskar. Choć do podróżowania autokarem miałam raczej nastawienie sceptyczne to oni pokazali mi, że autobusowa podróż to całkiem fajna sprawa. Mimo dość długiej podróży komfort jazdy na najwyższym poziomie a siedzenia wygodniejsze niż w tanich liniach lotniczych, w których czasami ciężko wytrzymać godzinę. Tablety w zagłówkach i możliwość podłączenia w każdej chwili ładowarki czy jakiegokolwiek innego sprzętu to duży plus. Biorąc pod uwagę, że blogerka pozostaje cały czas na łączach zdając relację na insta-story to było dla nas ogromne udogodnienie. Szczerze powiedziawszy chyba nie spotkałam się jeszcze z autokarem, który miałby tak dużo miejsca na nogi, a uwierzcie mi że po dwóch operacjach kolana ma to dla mnie ogromne znaczenie. Oskar ma genialne wycieczki objazdowe, a ja jako osoba, która wręcz łaknie zobaczyć jak najwięcej w jak najkrótszym czasie cenię sobie takie skondensowane podróże. Ostatnio pomyślałam sobie, że Oskar czyta w moich myślach – od dawna marzy mi się podróż do Skandynawii. Marzę o tym do tego stopnia, że przestałam marudzić na wiatry u nas… ostatnio zaglądam i jest Skandynawski Tydzień, dzięki któremu stworzę chyba w końcu ten słoik na oszczędności.

 

 

 

 

 

1 thought on “Holenderskie ogrody Keukenhof”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.