Twoja Strefa Relaksu – Fotele Gala Collezione – KONKURS

Relaks – dobro luksusowe… towar deficytowy. Każdy z nas go łaknie i każdy z nas ma na niego inną receptę. Jedni wolą relaks na plaży, a inni wolą powolny obiad w restauracji. Wyjście czy wyjazd z domu to jedno, ale czy potrafimy relaksować się w domu? A jeśli tak to w jaki sposób? Ja mam na to milion sposobów – wszystko zależy od nastroju, pogody, pory dnia i tego, kto z domowników jest akurat w pobliżu.

 

Czasami lubię zanurzyć się w wannie pełnej gorącej wody – wtedy zawsze zabieram ze sobą… telefon. Tak wiem, że to samo zło, ale to właśnie wtedy przewijam Instagram i Pinterest w poszukiwaniu kolejnych cudów i inspiracji. Po takiej kąpieli zawsze mam głowę pełną nowych pomysłów, planów i realizacji.

Kiedy mam ochotę na czytanie zazwyczaj ląduję w sypialni. Jest kilka koniecznych warunków, by taki relaks był udany. Po pierwsze dzieci muszą spać, w przeciwnym razie co dwa-trzy zdania będą wpadać pytając o milion absurdalnych rzeczy. Po drugie sypialnia musi być wysprzątana, po trzecie wywietrzona, po czwarte muszą palić się świece. Dopełnieniem jest czysta, świeża pościel – tak – wtedy relaks jest efektywny i procentuje. Kiedy przy czytaniu zmorzy mnie sen, włączam muzykę relaksacyjną i zasypiam. Oczywiście sypialnia to także inne formy relaksu, ale dzisiaj przecież nie o tym 😉

Bywa i tak, że relaksujemy się rodzinnie. Czasami na kanapie oglądając filmy familijne, a czasami na dywanie grając w planszówki. Kiedy mam ochotę na chwilę relaksu w  środku dnia, a wszystkich domowników wywiało robię sobie pyszną kawę lub herbatę i zasiadam  fotelu, o który zazwyczaj jest wojna. Delektuję się muzyką, przeglądam prasę, czasem wracam do zaznaczonych fragmentów ulubionych książek. Czasami po prostu patrzę przed siebie i odpływam myślami w dal. Jest wiele form relaksu w domowych warunkach, najważniejsze by o tym pamiętać. Każdy z nas potrzebuje chwili wytchnienia i regeneracji.

Bardzo ważną rolę w efektywnym relaksie odgrywają meble. Nie oszukujmy się, ale niewygodnej kanapy nie zrekompensuje nam największy filmowy hit, a niewygodny materac spowoduje, że ilość snu będzie mało ważna – zawsze wstaniemy niewyspani.

Jestem osobą, która w pierwszej kolejności szuka rzeczy, które najzwyczajniej w świecie będą mi się podobać. Dopiero w drugiej kolejności sprawdzam wygodę a w trzeciej jakość. Nie oznacza to, że jakość nie jest ważna jednak na pewno jest dla nie mnie mniej ważna od wygody i wyglądu.

Gala Collezione znalazłam całkiem przypadkowo szukając w czeluściach internetu narożnika marzeń. Szukałam, szukałam i znalazłam… fotel, a właściwie wiele foteli, które z czystym sercem chciałabym postawić w swoim salonie. Okazało się, że firma ma na swojej stronie bardzo wymowną zakładkę FOTELE – TWOJA STREFA RELAKSU. Poczułam się jakbym wchodziła na stronę SPA w zakładkę zabiegów i od razu zrobiło mi się błogo. Znajdziecie tam fotele z ruchomymi zagłówkami, obrotowe, z funkcją manualnie lub mechanicznie rozkładanego podnóżka czy oparcia. Bogaty wybór faktur i kolorów sprawia, że jedyne z czym możesz mieć problem to decyzja o jakim relaksie marzysz. Czy chcesz w fotelu jedynie wygodnie się rozsiąść czy może czasami chcesz zaliczyć w nim poobiednią drzemkę. Myślę, że jednak i z tym wyborem doskonale sobie poradzisz 😉

Chcąc wprowadzić Was w świat foteli Gala Collezione przygotowałam nie tylko krótkie opisy wzorów, które wpadły mi w oko, ale także  moje własne wariacje, małe inspiracje z owymi modelami. Zapraszam – chodźcie cieszyć oczy – a na końcu czeka na Was coś specjalnego!

 

Fotele Gala Collezione to wybór wielu modeli w trzech grupach:

MODERN – to nowoczesne, kubełkowe uszaki

CLASSIC – to fotele nawiązujące swoim designem do modeli tradycyjnych

SMART – wielofunkcyjne, komfortowe fotele rozkładane

 

 

To tylko przykładowe modele w tych trzech grupach – jeśli jesteście ciekawi jakie jeszcze kształty, gabaryty i kolory oferują to musicie odwiedzić stronę producenta 😉

 

FOTEL ZING

Jako pierwszy przedstawiam Wam model, który wybrałam dla siebie. Nie byłabym sobą gdybym po pierwsze nie kierowała się stroną wizualną. Zing skradł moje serce – uszak i fotel klubowy w jednym. Ujrzałam go po raz pierwszy i od razu miałam w głowie wizualizację swojej prywatnej strefy relaksu. Zing to nowoczesny fotel kubełkowy osadzony na obrotowej podstawie. Jest to fotel z linii MODERN. Wybierając ten model mamy możliwość wyboru dwóch tkanin. Pewnie nie ułatwia to wyboru niezdecydowanym kobietom, jednak efekt zapiera dech. Ja postawiłam na delikatne i przyjemne aksamity w kolorze niebieskim i szarym. Oczywiście jest możliwość zamówienia fotela w jednej tkaninie lub w skórze. U nas właśnie zaczyna się remont salonu i fotel Zing będzie niewątpliwie tym meblem, który jako pierwszy przyciągnie uwagę każdego gościa.

FOTEL AROSA

Gdyby nie linia MODERN i uszaki, które zawsze były moim marzeniem to zapewne dzisiaj stał by w moim salonie właśnie fotel Arosa. Bardzo kobiecy fotel wielofunkcyjny, a jeśli tak to oznacza, że nie tylko poczytasz w nim wygodnie książkę ale również obejrzysz ulubiony serial lub zapadniesz w 30-minutową drzemkę zaraz po obiedzie. A to wszystko dzięki funkcji niezależnego regulowania kąta nachylenia oparcia i podnóżka przy pomocy dyskretnych sensorów elektrycznych. Brzmi fajnie prawda?

 

FOTEL BOSS

To chyba oczywiste, że gdyby nie poprzednie dwie linie to mój wybór padłby na fotel o bardzo wymownej nazwie Boss. Choć dla mnie osobiście linia CLASSIC jest troszkę zbyt… klasyczna, to ten model ma jednak w sobie pewien urok. Pikowane oparcie i elegancki wygląd oraz dowolność wyboru tapicerki i podstawy sprawia, że możesz dopasować go do reszty wnętrza i stworzyć spójną całość lub wręcz przeciwnie – swoim wyborem możesz sprawić, że wyróżni się spośród reszty mebli.

fotele

Są to subiektywnie wybrane modele foteli z trzech grup jakie proponuje Gala Collezione. Myślę, że każdy stworzył by zupełnie inną, swoją prywatną listę umiłowanych modeli. Jeśli chcesz poznać inne fotele to nie pozostaje Ci nic innego jak wyskoczyć na chwilę do Strefy Relaksu producenta i zapoznać się z nimi. Znajdziecie tam również dokładne wymiary i specyfikację. Jedno jest pewne, jeśli od zawsze marzyłeś o wyjątkowym fotelu w Twoim domu to niewątpliwie jest to miejsce gdzie możesz go znaleźć. Ja swój nabytek mam już w domu i choć do końca remontu jeszcze moment, to nasz Zing już stał się obiektem wywołującym zazdrość, kłótnie i fochy więc uważajcie 😉

 

Teraz przyszła pora na zapowiadany KONKURS!!!

Obejrzałeś filmik? Wiesz już zatem czego oczekujemy – teraz zobacz co możesz wygrać! Cudowna pufa oraz poduszka dekoracyjna wybranym przeze mnie wzorze.

 

Zostawiajcie w komentarzu swoje odpowiedzi i śledźcie Nas na facebooku i instagramie.

 Macie czas do 21 marca!

ZAPRASZAMY!!!

 

64 thoughts on “Twoja Strefa Relaksu – Fotele Gala Collezione – KONKURS”

  1. Dla mnie relaks to spokój i porządek – nieważne czy na fotelu czy na kanapie 🙂 a niestety spokoju raczej nie miewam… Ale taki puf pod nogi to bym przygarneła.

  2. Najbardziej relaksuję się po całym dniu, zazwyczaj pracowitym – w łazience 🙂 Długa kąpiel w gorącej wodzie, świeczki i dobra, pozytywna książka 🙂 Fotele są przepiękne i już sobie wyobrażam jak w takim fotelu trzeba się dopiero relaksować… super sprawa!

  3. Uwielbiam relaksować się w aktywny sposób 😉 Ani SPA , serial, czasopismo nie dadzą mi tego czym są spacery na świeżym powietrzu 🙂 Idziemy z dziećmi nad rzekę, do lasu czy nad staw 🙂 zawsze wytropimy coś ciekawego-bobry, dzięcioła , zająca 🙂 Latem wsiadamy w auto i pędzimy przed siebie , uwielbiamy w ten sposób zwiedzać podlaskie tereny 🙂 Ogromną frajdę daje mi pielęgnacja ogrodu, warzywniaka i kontakt ze zwierzętami .Taki leniwy, cieplutki, mruczący,pachnący kocurek jest lepszy niż sauna 😉 Tym bardziej cieszy mnie nadchodząca wiosna ,czerpiemy z niej ile się da 🙂

  4. Dla mnie relaks to umiejętność wyciszenia i oderwania od świata zewnętrznego gdy w koło panuje chaos, krzyczą dzieciaki a w zlewie piętrzy się góra naczyń. Pomaga mi w tym zazwyczaj dobra książka, kocyk i kubek kakao albo dobrej kawy. Jak historia jest wciągająca to świat zewnętrzny przestaje istnieć. Nie ukrywam że miły i miękki fotel pod tyłkiem by to jeszcze bardziej uprzyjemnił. Szkoda że nie mogę tu wkleić zdjęcia bo pokazałabym Ci na czym teraz siedzę i wśród czego. Remont pełną gębą 🙂

    1. Ja bardzo długo nie potrafiłam odpocząć bez porządku, nie umiałam odciąć się od świata zewnętrznego, ale teraz się już nauczyłam i nawet zlew pełen garów nie jest w stanie mi przeszkodzić jeśli ma ochotę na chwilę odpoczynku 🙂

  5. Uwielbiam relaks w domu. Wystarczy wygodny fotel, aromatyczna herbatka Rooibos rodem z Czarnego Lądu oraz ciepły kocyk, którym otulam swoje ciało. Zamykam oczy i w mgnieniu oka przenoszę się do fascynującego świata pełnego przepychu i bogactw o jakich nikomu się nie śniło. Na swoim ciele czuję ciepłe muśnięcie powietrza oraz słodki smak świeżych migdałów. Jestem w Maroko! Głośna muzyka i zapach orientalnych przypraw prowadzi mnie na pobliski bazar, gdzie kolorowe przyprawy kuszą swoją egzotyczną wonią. Następnie wsiadam na wielbłąda i udaję się na bezkresny obszar jałowego pustkowia, gdzie centymetr po centymetrze przesuwają się wydmy. To właśnie na pustyni, samotna niczym oaza mogę usłyszeć śpiew wiejącego wiatru, zaś do moich oczu sypią się małe ziarenka piasku. Odosobnione miejsce daje mi wiele spokojnych przemyśleń. Po Maroko czeka mnie podróż do Egiptu, gdzie z Amonem o poranku witam dzień a o zmroku żegnam go w odległej świątyni. Najpierw przemieniam się w Kleopatrę, która wraz z Ramzesem pędzi na rydwanie przez niezmierzone przestrzenie Sahary, ciągnącej się po horyzont jak ocean złotego piasku. Zapach Shishy, otula me zmysły orientalną woalką, arabska muzyka wprowadza mnie w wyjątkowy nastrój.Piaski Egiptu snują marzenia o tajemnicy i magii. Poczuć czar Gizy, Kairu czy Karnaku to tak jak zajrzeć w oczy swojej historii. Po „kraju faraonów” czas na podróż w głąb „Czarnego Lądu” , gdzie po bezkresnej sawannie, pędzą dzikie zwierzęta , znikające w ostatnich promieniach chowającego się słońca za Kilimandżaro. W wiosce Masajskiej dostaję ręcznie robioną biżuterię- symbol tego plemienia. Rozkoszując się wywarem Rooibos okrywam nieznany ląd, który kradnie moje serce. Następnym przystankiem mojej relaksującej podróży jest Grecja, w której starożytność splata swoje ręce z nowoczesnością. Odpoczywając na słonecznych plażach przechadzam się brzegiem morza z bogiem słońca Heliosem zaś Posejdon zaprasza mnie na niezwykłą wyprawę do podwodnego świata. Z Zeusem wybieram się na górę Olimp, u podnóża której zielenią się gaje oliwne. Rozkoszując się owocami morza skropionymi limonką relaksuje się przy muzyce z Grekiem Zorbą. Przy ostatnich promieniach zachodzącego słońca nad wodami Morza Egejskiego znajduję chwile dla siebie w morskiej zatoczce. W takich miejscach żadne słowa nie oddadzą magii chwili.
    Hans Christian Andersen pisał, że „podróże są jak ożywcza kąpiel dla umysłu, która sprawia, że znów jesteś młody”. Dla mnie takie podróże nawet te nie „rzeczywiste” są najlepszym relaksem, który mam właśnie w domu , a przecież to nic nie kosztuje.

  6. Mój sposób na relaks to słuchawki na uszy muzyka na ful i śpiące dziecko w wózku na spacerze choć ostatnio mój buntownik nie sypia na spacerach. Wiec zostaje mi relaks późnym wieczorem jak córeczka zaśnie a ja z nią 🙂

    1. Uwielbiam słuchać muzyki, a jej rodzaj zawsze zależy od nastroju i pory dnia, ale często zanim zdążę o muzyce pomyśleć po prostu padam na twarz 🙂

  7. Relax… W domu w ciąży, z dziećmi, psem i z teściową jak z kawałów to bardzoo ciężkie. Ale są sposoby. Kiedy facet wraca z pracy karmię go dobrym obiadem, obdarowywuję schłodzonym piwkiem i naszą pociechą. A ja w tym czasie zabieram mojego puchatego przyjaciela psa , gruuubą miekką kołdrę( nie ważne czy zima czy lato) owijam się nią po same uszy przytulam psa i odpływam w swój świat :)) (niestety potem znów trzeba wrócić do rzeczywistości bajzel, pranie, obiadki, zakupy i masa innych ale ta chwila, by naładować baterie BEZCENNA. Taak to jest to czego mi trzeba. Nie spa nie kosmetyczki czy masujący faceci, a ciepłe łóżko albo wygodny fotel i parę chwil bez zgiełku dnia. Pozdrawiam wszystkie zabiegane zmęczone mamuśki.

  8. Mój sposób na relaks to dbanie o siebie i mój organizm. Wypijam 2 litry wody mineralnej codziennie oraz zjadam warzywa i owoce z własnego gospodarstwa ekologicznego. Bo oczyszczony organizm od wszelkich toksyn to zdrowa i promienna skóra. Potem stopy moczę w wywarze z pokrzywy- dzięki temu skóra stóp jest jedwabiście gładka. Następnie ciało myję wyłącznie szarym mydłem i nakładam balsam ze śluzu ślimaka – ciało jędrne i elastyczne z każdym dniem się staje.
    Codziennie uprawiam sport i dzięki temu się relaksuje: jazda na rowerze, rolkach, gra w piłkę nożną, a jesienią – zbieram ziemniaki- super sport dla aktywności całego ciała.

  9. Od 9 lat relaks kojarzy mi sie z szybkim prysznicem 😉 no coz jeszcze nie mam takiej sytuacji ze jestem sama w domu no ale jak jest maz i weźmie dzieciaki na spacer a ja akutat nie musze sprzatac ,gotowac ,myc okien i zostaje na ta godzinke sama w domu napuszczam wody do wanny i leze ,kocham cieple kompiele ,odplywam myslami ,cialo w stanie jakby niewazkosci ,kocham ten stan. No a jak dzieci w domu ,maz w delegacji ,zasna juz po 21 odpalam komputer czy to tel. Siadam na kanapie ( niestety nie zbyt wygodnej ) I uwielbiam czytac blogi madre i ładujace moje baterie pozytywna energia , e booki _ to tez super gdy leze w łóżku i mam chwile by poczytac czy posłuchać. Relaks we wlasnym domu jest mozliwy szkoda tylko ze to tak rzadko sie zdarza.

  10. Mój sposób na relaks to …. muzyka. Zakładam słuchawki o odcinam się od dnia codziennego, problemów, wołania dziecka o kolejną zabawkę. Jednak marzę o cudownym fotelu w którym mogłabym usiąść z książką i kieliszkiem wina, oddając się lekturze ulubionej.

  11. Jaki jest mój sposób na relaks? Po całym dniu w pracy, patrzenia się w monitor czy też z ciągle działającymi wiatrakami, klimatyzacja ( pracuje na stacji) gdy po dwunastu godzinach nie ma się siły, przychodząc do domu gdy synek już śpi, a nie mąż szykuje kąpiel. To wtedy wyciągam swoje pudło, pełne drobiazgów, tasiemek, farb, znajdziesz tam też szydełko, druty i sznurki i tworzę. W ciszy z lampką wina albo bez, relaksuję się tworząc coś dla siebie, bliskich albo do domu. Nie nie sprzedaje, ponieważ to jest mój sposób na relaks na odprężenie po ciężkim dniu. Obecnie jestem na etapie kupna biurka, które pomieści moje skarby, a kąt w pokoju stanie się moja oaza spokoju 🙂

  12. Relaksuję się, gdy jestem sama w domu i powoli … sprzątam. Tak, włączam wtedy radio – słucham nie tylko muzyki ale dystansuje się do życia, słuchając o wydarzeniach dotyczących nie mnie bezpośrednio. Obok jest mój pies, który ciągle śpi. Wygląda jak mały miś Koala, co mnie rozczula. Głaszczę ją a w zamian dostaję nieporównywalnie pozytywne bodźce. Wszystko powoli… W swoim tempie

  13. Może jestem dziwna -inna ,ale najbardziej odpoczywam w mojej ulubionej pracy
    która mnie relaksuje cieszy i czuję się doceniona.

  14. Nie od dziś wiadomo, że kobiety uwielbiają zakupy. Nabędziemy nową bluzkę i jesteśmy radosne i uśmiechnięte, zakupimy torebkę i świat wydajne się lepszy, zafundujemy sobie sukienkę i znów chce nam się żyć. Tylko jest jeden haczyk – pieniądze. I co tu zrobić, żeby poprawić sobie humor i jednocześnie nie wydać zbyt dużo? Udać się na łowy do second hand-u. Po godzinie lub dwóch zawsze wychodzę z takiego sklepu z super ciuszkiem lub nawet z kilkoma ubraniami po kilka lub kilkanaście złotych za sztukę. Dodatkowo, żeby wyłowić moje perełki muszę przetrząsnąć setki wieszaków i metry sześcienne boksów. To jak uprawianie sportu – człowiek się męczy i pojawiają się endorfiny. Cały stres puszcza i zostaje tylko błoga radość z udanych zakupów za małą cenę. Taki mam dziwny sposób na relaks 😉

  15. Hmm cóż ja tu napiszę,relaks!? co to jest relaks??i czym on dla mnie jest ?Tylko jedna myśl chodzi mi po głowie,że nauczyłam się relaksować w chwili kiedy robię to co lubię i nawet gdy przypłacam zmęczeniem i brakiem snu to i tak mogę nazwać to relaksem.Bo dla mnie relaks to oderwanie się od codzienności i choć mam bardzo intensywne życie i brakuje mi czasu na wszystko to ciągle mam w głowie, zrób coś dla siebie bo ciągle robię coś dla kogoś , dla bliższych i dalszych bo nie potrafię odmawiać:) I od niedawna zrobiłam coś dla siebie założyłam firmę, ha ha ha która wiecie co ma w zamyśle?? uszczęśliwianie innych poprzez dekorację w ważnych chwilach. Dobre co?? i teraz dopiero wiem i widzę jak sama się relaksuję relaksując innych stwarzając niepowtarzalny klimat tych dużych i kameralnych spotkań 🙂 i dopiero po zakończonym sukcesie idę się tradycyjnie relaksować to trwa góra 5min.,bo albo po kąpieli w pianie wtulam się w męża i pościel i zasypiam, albo po 5 min. mój syn woła mamusiu piciu chciałem :):)

  16. Relaksuje się wtedy gdy mam porządek ( zazwyczaj taki stan u mnie trwa góra 30 min) gdy srarszaki sa w szkole a młodszy akurat ucina sobie drzemkę wtedy obowiązkowo kanapa muzyka i ciiiisza! 🙂

  17. W domu najchętniej relaksuje się…w wannie? zamykam się w łazience na klucz, włączam cicho ulubioną muzykę i leżę w wannie pełnej piany i olejków eterycznych ? mąż w tym czasie pilnuje żeby dzieci były cicho albo kładzie ich spać a ja mam czas na pełną „regeneracje” ? potem zabiegi upiększające i kładę się do łóżka! Często mąż potem suszy mi włosy i masuje kark i plecy a ja czuje się jak w niebie? nie potrzebne mi żadne SPA ?

  18. Mam pracę, ktorą kocham, sama jestem sobie szefem. Wykonując kolejny witraż potrafię zapomnieć o bożym świecie… Jednak kiedy muszę wyłączyć się tak na 100% to wyciągam igłę, skórę, koraliki i tworzę nowy ciuch. Tak, ciuch, bo poza pracą mam jeszcze drugą pasję – Indianie Ameryki Północnej. Tak więc powstają mokasyny, albo nowa suknia wyszywana paciorkami, albo nowa torebka…Uwielbiam wyszywać. Ale potrzeba do tego sporo uwagi, więc ucieczkę od problemów dnia codziennego mam jak w banku. A do tego wymierną korzyść!

  19. Zastanawiając się nad odpowiedzią uswiadomilam sobie smutny niestety fakt, a mianowicie – tak mało mam okazji na relaks. Mamy trójkę małych dzieci, z których tylko jedno chodzi do przedszkola. Pozostała dwójka jest właściwie ze mna w domu 24h. Teoretycznie nie jest ciężko bo chłopaki są grzeczne, potrafią bawić się razem i właściwie codziennie mam te pół godziny na wypicie ciepłej kawy, ale czy to relaks? Jak to przy małych dzieciach, zawsze któreś chce pić, siku, podmuchać właśnie nabitego siniaka, podać zabawke z wyższej półki itd. Na szczęście mam wyrozumiałego męża, który wie ile sił i cierpliwości wkładam w organizowanie dzieciom całego dnia i dbanie o dom dlatego często wieczorami funduje mi mój ulubiony relaks – masaż! Tak, to zdecydowanie jest mój ulubiony sposób na relaks: kanapa + świeczki zapachowe + pachnąca oliwka + silne dłonie ukochanego mężczyzny = masaż – najlepszy na świecie domowy relaks:)
    Podrawiam :*

  20. Dla mnie relaks to moment, kiedy wieczorem dzieci śpią a my z mężem możemy usiąść przed telewizorem i wyciągnąć na ławę nogi 😉 i po prostu pogadać albo razem coś obejrzeć 😉

  21. Dla mnie relaks to kilka chwil, kiedy wieczorem dzieci już śpią (a potrafią dać popalić ;)) i mogę wyciągnąć nogi przed siebie i po prostu nie robić nic 🙂

  22. Mój relaks rozpoczyna się, gdy zostaję Szefem Szefów… czterech ścian! One całkiem nieźle się mnie słuchają. A ja wtedy zarządzam i dryguję. Przedwojenna Warszawa byłaby dla mnie rajem. Wstaję, bo służka-ściana przy oknie odsunęła ciężkie zasłony dokładnie o 9.15. Piję uszykowaną kawę jeszcze w peniuarze, dokucza mi lekki ból głowy, bo oto dylematy Królowej Życia w Domu Swym Królestwie – dziś zaordynować mycie okien czy może przypilnować moje podpory murowane przy zmianie pościeli, oh ostatnio te rogi ‚się jej wygły’ nieładnie a nikt nie poprawił! Mój boże, i jeszcze listę dla ściany z kuchni uszykować, bo w czwartek Doktorowie przyjdą na partyjkę brydża…
    A w rzeczywistości, to u mnie wygląda tak:
    Wstaję bo płacze mi dziecię. Jeszcze nie wiem dlaczego, bo ciężko w nocy jarzę. Ech, płacze tak alarmowo, czy nie może choć raz, tak łagodnie… mamuuusiu, cichutko, delikatnie. Nie może? Musi tak głośno: MAMO! Albo lepiej – czy nie mógłaby po prostu, jak człowiek, zwyczajny taki tam człowiek umordowany, spać? Czy ja o tak wiele proszę? Spać! SPAĆ!
    Człapię. W jednej skarpecie, bo usilnie trzymam się idei bez-kapciowej kobiety. Ale w jedne.j bo kupiłam sobie puchate. Ja -Sobie! I kurna są z pingwinami na bokach. Więc mała płakała wieczorem, że też chce i zaiwaniła mi jedną. No nic już swojego nie mam, nic, nawet cholernej skarpety do pary.
    Głowa mnie boli. Jeszcze dobrze nie obudziłam się a nawala jak młotkiem. Bo ona, kochana taka, musi od razu pięć tysięcy historii opowiedzieć, po nocy, po ciemku, gdy caaaały świat śpi i tylko ja jedna nie, biedna. Czy czasem nie mógłaby ciszej? Spokojniej? Albo wcale? Cicho!
    Potem sieczka. Ona gada, skacze, fika, już zbudowała szpital dla owoców, a dopiero się przejaśnia. Kaszka, kawa. Zęby. Co dzień to samo. Gdzie relaks???
    W końcu siadam. Tak ok 2 h po wstaniu siadam na chwilę i warczę przemiło: Córcia, przez 10 minut jestem niewidzialna ok? Ryczy, nie załapała przenośni. Przytulam, przepraszam. To żart. Ale błagam. Nic nie mów, chwilkę chociaż. Siedzi. patrzy się. Od urodzenia tak się patrzy ciągle. Ja opieram wreszcie plecy o tył kanapy, rozglądam się… kurczę! Czy ja śniłam jak wczoraj sprzątałam? Dlaczego tu jest wieczny burdel? Zbiorę chrupki, a za 4 minuty widzę chrupki choć nikt ich nie jadł przez te 4 minuty! Zmyję naczynia i obiadu nawet nie zrobię, minie godzina a zlew pełny. Słomki, kubeczki, miseczki, dzbanuszki…! przecież to moje dziecko nic nie je. ja w jednym kubku kawę, czwartą żłopię. Więc skąd? I pranie… o jejuuu pranie. 4 osoby. 2,5 prania dziennie. No jak to? 4 pary majtek, 4 pary skarpet i 4 pary t-shirtów w mym magicznym, rodzicielskim, nie przedwojennym świecie – codziennie pralka wiruje!
    I gdzież ta moje ściany od kuchni, i ściany od prac cięższych? A wtedy byłabym taka zrelaksowana i perfekcyjna w domu. Miałabym taki kajet. Gruby, w twardej skórzanej oprawie. Pod tytułem DOM POD LASEM. Mój w sensie. I ten kajet by wzbudzał szacunek i popłoch wśród domowników i ścian. O! Pani znów coś tam notuje. Planuje. A ja bym kolację noworoczną planowała od listopada. Flaki i kołduny. galaretka z agrestu. Gęś z żurawiną. Ocierałabym czoło… czy ta gęś to wybór dobry?
    Jakaż ja bym była zafrasowana, umęczona tym planowaniem, hmm… całkowicie zrelaksowana. Każdej ścianie zadania rozpisać. Logistycznie poukładać czynności. Zakupy rozdzielić. A jeszcze przypilnować każdą!
    A u mnie: jabłko rozciapane. Podnoszę. Wycieram, na mokro, żeby się nie kleiło. Piasek kinetyczny. Kurna w piekarniku?! Czyszczę. Łazienka. Jakaś szarawa. Cholerka. Mydłem wymazane wszystko. Proza życia.

    A mój relaks, tzn. Królowej Życia, co to jest Szefem Szefów, na dzień dzisiejszy… to owe marzenia… i ja z tym niebanalnym kajetem pod pachą. 🙂

  23. Jesteśmy w trakcie kupna mieszkania, czeka nas remont. Z dziećmi u boku, cały czas na „wariata” ale to właśnie chyba przy nich najbardziej się relaksuje, podczas czytania książek, układania puzzli czy innych takich. Oczywiście wieczorna kąpiel w ciszy też robi swoje 🙂

  24. Najlepszy sposób na relaks ? Siadam z bliską osobą na werandzie i popijając naszą ulubioną kawę z kardamonem uciekamy we wspomnień czar, oglądamy nasze wspólne zdjęcia z najpiękniejszych miejsc, które udało nam się zobaczyć. Najcenniejsze jest to, że tego nikt nam nie odbierze, marzymy o kolejnych miejscach, które pragniemy zobaczyć, a za marzenia się nie płaci…
    Dbam także o relaks dla ciała i w tym celu zabieram je na pasjonujące wycieczki dzięki orientalnym kosmetykom. Czy może być coś przyjemniejszego po dniu spędzonym w pracy niż wypoczynek w pianie. Trzeba tylko dodać magii swojej kąpieli, zamienić ją w prawdziwy rytuał dla urody, użyć aromaterapeutycznych preparatów i zapalić w łazience świecę przywołującą wspomnienie lata. Letnie powietrze aż kipi bowiem od owocowych aromatów i to od nas zależy czy wybierzemy owoce egzotyczne rodem z ciepłych krajów czy te rodzime z lasu lub ogrodu.Dopieścić zmysły a potem zanurzyć się w marzeniach o dalekich krainach…o wakacjach z zapachem kwiatów z łąk i pól, chabrach, makach, rumiankach zerwanych rankiem o rosie, albo gdy zmierzcha. Pachnące słońcem, ziemią, wiatrem i przestrzenią.Prawda, że zrobiło się miło i powróciły wakacyjne wspomnienia a teraz jest dobra pora by powrócić myślami do wakacji i mieć motywację do pracy, aby doczekać następnych wakacji i letnich wojaży.

  25. Gdy potrzebuję odrobiny relaksu rozbijam w domu razem z dziećmi kolorowy namiot z koców, wykładam go poduszkami, zapalam w nim ledową lampkę, włączam ulubioną bajkę nagraną na płytę i słuchamy jej grając w gry planszowe, od czasu do czasu chrupiąc coś słodkiego 🙂 Bo do szczęścia tak niewiele potrzeba! 😉

  26. Relaks dla mnie oznacza zapomnienie o szarej codzienności. To czas, w którym mogę oderwać się od codziennych zmartwień i kłopotów. Na małe smutki pomaga mi wieczorny rytuał relaksu w łazience, kiedy zostawiam za jej drzwiami troski dnia codziennego. Włączam spokojną muzykę, gaszę światło, zapalam aromatyczne świece i oddaję się przyjemności pielęgnacji. Ale najlepiej relaksuje się z dala od domu, nawet 1 całodniowy wyjazd pozwala zrobić mojemu organizmowi ‚reset’, naładować akumulatory i po powrocie, pełna endorfin, stawić czoła największym wyzwaniom. Nieważne, czy podczas wyjazdu będę leżeć plackiem na plaży, szusować po stoku n snowboardzie, zdobywać górskie szczyty, czy relaksować się w hotelowym spa – ważne, że przez kilkanaście albo kilkadziesiąt godzin mój umysł będzie skupiony na rozrywce i przyjemnościach 🙂

  27. Relaks… To dla mnie ta właśnie chwila. Dzieciaki ucięły sobie drzemkę. Wyjątkowo w tym samym czasie. I rzutem na taśmę mogę wziąć udział w tym właśnie konkursie. Trochę pomarzyć, trochę oderwać się od rzeczywistości. Usiąść i wypić kawkę 🙂 dobra, idę gotować obiad, starczy relaksu 😀

  28. Żyjemy w ciągłym pośpiechu
    potrzebujemy chwile oddechu.
    Najważniejsze by wtedy było miło,
    by ciału i duszy sie nie nudziło.
    Taki oto przepis mam,
    iż relaks sobie bez wahania dam.
    Takich oto składników potrzebuję,
    wówczas jak wypieczone ciasto się czuje.
    – kilogram ciepłej kołderki
    – garść mięciutkiego materaca
    – garść namiętności,
    – tona komfortu w te trudne dni
    – obecność mężusia
    – świeżego powietrza z otwartego okna bez liku
    – łyżka kąpieli relaksującej
    – chochla wyciszenia
    – cała bawełniana pidżama
    – szklanka ciepłego mleka
    – kilka kilogramów zrzuconych po kilku przysiadach
    – ciut kofeiny tylko do południa
    – przyjaciel godziną przed snem wyłączam
    – godzina przy krzyżówce lub sudoku
    Gdy takie oto składniki mam,
    relaks bez wątpienia mam.
    Tychże składników przygotowanie.
    nie jet skomplikowane niesłychanie.
    Wtedy czuję się zrelaksowana i odprężona,
    chandra mnie nie pokona.

  29. Gdy chandra mnie dopada i przygnębienie do duszy się wkrada, urządzam sobie w domu SPA dla ciała – to pozytywnie na mnie działa. Puszczam hawajską muzykę nastrojową, zasuwam żaluzję kolorową, na fotelu Gala Collezione się rozkładam i wyobrażam sobie, że na hawajskiej plaży leżakuję i wśród palm się relaksuję, domowe kakao popijając i snuciom marzeń się oddając 😉 Jak miło, jak fajnie, jak przyjemnie…! Bo relaksować się zawsze jest fajnie 😉

  30. Kiedy chcę się zrelaksować w domowym zaciszu to znoszę ze strychu stare albumy ze zdjęciami z czasów mojego dzieciństwa, po czym rozkładam się wygodnie w fotelu, otulam się ciepłym kocem i popijając gorącą czekoladę wracam wspomnieniami do chwil radości jakie przeżywałem będąc małym chłopcem 😉 I od razu się uśmiecham!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.