Domek na drzewie – inspiracje.

Zawsze o nim marzyłam… od dziecka…domek na drzewie… wysoko, żeby móc się wspiąć i ukryć przed światem. Kryjówka przed rodzicami i nielubianymi rówieśnikami. Taka dziecięca ostoja, miejsce zabawy i beztroski…miejsce, w którym wyobraźnia pracuje na największych obrotach.

Baza tajnych agentów, statek piratów, wieża pilnowana przez smoka a może wieża kontroli lotów? Taki domek może być wszystkim co wymarzy sobie dziecko. To miejsce gdzie dorośli nie mają wstępu a dziecięca zabawa nigdy się nie kończy… to takie miejsce gdzie jedynym ograniczeniem jest wyobraźni.

Jako dziecko nie miałam domku na drzewie… u babci był stary domek campingowy z napuchniętej od deszczy płyty…tam bawiłyśmy się z moja wakacyjna przyjaciółką w milion zabaw. Tapczan, stolik, dwa krzesła i firanki nadszarpnięte zębem czasu… jakieś stare wycinki z gazet na ścianach i co najważniejsze drzwi zamykane na zamek… kochałam ten domek…do dziś pamiętam jego zapach a właściwie smród, który wtedy wcale mi nie przeszkadzał. Na końcu podwórka był stary gołębnik mojego taty, w którym jako młody chłopak hodował gołębie pocztowe. Resztki jakiś trocin i słomy, jakiś stary kajet z notatkami, ołówki, stara torba – w zabawie to była wieża obserwacyjna a ja byłam agentką… Kiedy się nie bawiłam, kiedy było mi smutno – siadałam tam, na tej brudnej podłodze i myślałam o dzieciństwie mojego taty, próbowałam sobie wyobrazić moją dorosłość, nigdy nie potrafiłam…. zawsze wydawało mi się to takie nierealne… po latach stary gołębnik zniknął tak samo jak śmierdzący domek. Jako nastolatka dorobiłam się u babci pokoiku zrobionego w pomieszczeniach po starym chlewiku. Nazywaliśmy go „domkiem” – stara trzydrzwiowa szafa wypełniona ubraniami minionej epoki… futra, płaszcze, suknie, kapelusze a nawet okulary przeciwsłoneczne… Biblioteczka ze starymi książkami, tapczan na którym nie dało spać się pod ścianą i stolik na którym stał gramofon…Sterty starych gazet, płyt i kaset… tam marzyłyśmy z kuzynkami o prawdziwej miłości, tam roniłyśmy łzy kiedy chłopak z okolicznej wsi złamał serce, to tam upiłyśmy się pierwszy raz winem domowej roboty i tam spaliłyśmy pierwszego papierosa dusząc się niemiłosiernie…. Ściany tego domku widziały i słyszały więcej niż spowiednik…. a potem przyszła dorosłość…

Dzisiaj chciałabym stworzyć dla swoich dzieci takie miejsce, taki azyl przed tym dorosłym wrednym światem. I zrobię to… będzie swojsko, tajemniczo i magicznie…chociaż nie ma drzewa ?

Pinterest – tam znajdziesz wszystko o czym pomyśli Twoja głowa -milion inspiracji znalazłam na ten domek. Zobaczcie sami jakie cuda…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.