Boho lampa DIY

Pozostając w temacie boho dzisiaj przepis na lampę bez wydawania kasy. Boho lampa DIY z kawałka drutu i starej wełny. Smacznego!

Dobra, przyznaję się bez bicia, że boho biorę w ciemno – w każdej postaci. No dobra może nie w każdej, ale właśnie dlatego po to mam wyobraźnię, żeby sobie przerobić inspiracje zza oceanów na nasze #polishboho i cieszyć się czymś oryginalnym na co z portfela nie uciekła mi ani jedna moneta, że o banknocie nie wspomnę.

Lampa, a właściwie abażur to tak na spokojnie niedziela roboty, ale bardzo przyjemnej i relaksującej więc spoko.

Czego potrzebujesz? Kawał drutu (druta jakoś mi dziwnie brzmi :D). Musi być na tyle giętki by uformować z niego okrąg, i na tyle twardy żeby wisząc się nie wyginał. Czy taki wiecie al’dente. Początkowo chciałam zrobić abażur z 3 okręgów i tyle przygotowałam, ale jeden z kolorów był za bardzo kolorowy i na końcu połączyłam tylko 2. Ale o tym za moment. Połączyłam je przy pomocy mocnej taśmy do montażu, ale jak macie w sobie żyłkę spawacza to spoko.

Kolejnym krokiem są frędzle. I tak jak wiem jak je zrobić tak ni cholery nie wiem jak to opisać żeby każdy zrozumiał. Odmierzam sobie wełnę (można nawijać na tekturkę). Długość tekturki to podwójna długość frędzla. Im więcej nawiniemy tym grubszy będzie frędzel – ale pamiętaj, że co za dużo to idzie w tyłek więc lepiej się ograniczać. Następnie ściągamy wełnę z kartonika, kładziemy pod drut w połowie długości, zakładamy górę na drut i związujemy tuż pod nim. Wiem, że nie zrozumieliście ani słowa i dodatkowo drut kojarzy się jakoś tak dwuznacznie dlatego wykonałam Wam fotki żeby tę czynność zobrazować.

Kolory i wielkości okręgów to już kwestia indywidualna. Ja użyłam takiego rudo-karmelowego odcienia grubszej wełny i beżowej cienkiej do mniejszego okręgu.

Kiedy już zrobisz kilkadziesiąt frędzli z każdego koloru trzeba okręgi ze sobą połączyć. Najlepiej przy użyciu tej samej wełny. Na fotce poniżej pokazuję w jaki sposób łączyć okręgi, jak zacznę tłumaczyć to i tak nikt nie skuma więc szkoda czasu.

No i to chyba na tyle. Ostatnim niezbędnym krokiem jest żarówka. Najlepiej jakby była połączona z źródłem prądu bo w końcu to lampa 😉 Takim pozytywnym akcentem kończę chwaląc się boho lampą z wełny, którą dostałam w spadku po cioci (wełna z Jugosławii z lat 60-70) i kawałka drutu tudzież druta jak to woli kradzionego z szopki taty (jeszcze nie wie, ale kradzione nie tuczy to może nie zauważy). 😉

2 thoughts on “Boho lampa DIY”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.